niedziela, 11 czerwca 2017

Pies, który liczy ?


Chciałoby się rzec, jak w pogoni za trendem, że matematycy go nienawidzą a on sam liczy mi po nocach deltę i rysuje ostrosłupy (żart, delta jest akurat łatwa).


Nie ukrywam, że do tego wpisu zostałam mocno zainspirowana przez filmik, na który ostatnio natrafiłam. Jest to nagranie z ostatnich castingów do amerykańskiej wersji programu Mam Talent a w nim Mia Moore - pies, który liczy.



Wszyscy obejrzeli ? Tak ? Możemy zaczynać.
Jurorzy, publiczność, dosłownie wszyscy byli zachwyceni niezwykłą umiejętnością tego psa.
Osoby, które widziały/czytały o syriuszowym wykonywaniu komend, które czyta, z pewnością wiedzą o co chodzi (ten post możecie znaleźć tutaj).

W komentarzach ludzie zarzucali właścicielce, że stosuje ultradźwięki, które są niewykrywalne dla ludzkiego ucha a pies je słyszy i przez to szczeka.
Uważam, że sposób, który stoi za tym wystąpieniem, jest znacznie prostszy.
Ten trik, tak nazwijmy rzeczy po imieniu, nie jest to pies o "wyjątkowej umiejętności", jest bardzo banalny, nie wiem czy nie prostszy niż zwykłe podanie łapy.
I w głównej mierze zależy od właściciela.



Na czym polega ?

Pies widzi kartkę, mogą być na niej nawet cyfry rzymskie czy chińskie, wie, że musi szczekać do czasu aż dostanie od przewodnika znak, w postaci sygnału lub smakołyka.
To przewodnik decyduje o tym ile razy pies zaszczeka.
Nauka triku jest bardzo prosta.
Wystarczy zacząć od komendy "głos", do której dołącza się gest w postaci kartki by następnie wyeliminować komendę głosową. Na pewno każdy w swojej pracy z psem używa komend, które są słowami ale zdarzają się również gesty, kartka to po prostu kolejny "gest".
Parę ćwiczeń, odpowiednie zgranie i już można szokować ludzi :D


Faktem, który potwierdza moje przepuszczenia co do użytej metody jest to, że przy ostatnim podejściu do liczenia, pies, zrobił wyraźnie odznaczającą się przerwę, po której dokończył szczekanie - zwykłe niezgranie się, możliwe, że źle odczytał jakiś sygnał lub potrzebował chwili na "odsapnięcie" ale widząc kartkę musiał kontynuować.

Tak jak w przypadku magicznych sztuczek liczy się też manipulacja.
Publiczność chce liczącego psa ?
To go widzi :)


Jak możecie sobie zaraz obejrzeć, Syriusz również zdobył tą niesamowitą umiejętność :P
Pani z konkursu talentów mówiła, że Mia Moore liczy do 50, ja wybrałam jakieś małe liczby, po to aby Syriusz nie musiał po prostu tyle szczekać.

5 komentarzy:

  1. Nie miałam pojęcia, że to takie proste... Chyba muszę nauczyć tego Lexa! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio w książce spotkałam się z podobną sytuacją, ale na takiej zasadzie, że kartki z kilkoma wynikami porozkładanie były na podłodze i pies zawsze wybierał tę z prawidłowym. Cały trik polegał na tym, że kartka z prawidłowym wynikiem miała jakiś specyficzny zapach i oczywiście wiedział o tym tylko właściciel psa, więc dla innych pies stawał się liczącym psem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu mnie tak smieszy jak Syrek szczeka? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa sztuczka. Zaczynamy się uczyć, zobaczymy co z tego wyjdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz na żywo widziałam to u znajomej pani na spacerze. Bardzo fajna sztuczka, kiedyś chciałam tego nauczyć mojego piesa, ale stwierdziłam, że nie dam rady słuchać tego szczekania :P

    OdpowiedzUsuń