poniedziałek, 15 lutego 2016

Co się zmieniło ?

Ostatnio słysząc jak tata mówi coś do Syriusza pomyślałam ile rzeczy się zmieniło do kiedy pojawił się w naszym domu - stąd taki post, przelany wprost z mej głowy.



1. Mniej wyjeżdżamy...


...bo pies to absolutnie NIE jest kula u nogi ale wraz z nim pojawiają się jednak ograniczenia.
W erze przed psem co wakacje to Chorwacja czy Bułgaria a teraz przecież nie pójdzie się plażować zostawiając psa w pokoju lub biorąc ze sobą na plażę.
Słusznie można zauważyć: czemu by nie zostawić psa u rodziny czy w hoteliku ?
U nas pojawia się jeden problem ponieważ Syriusz strasznie tęskni (leży pod drzwiami, nasłuchuje - nie jest to uciążliwe ale po prostu szkoda psa), w dzień jest spoko bo ujawnia się to raczej w nocy - jednak jeśli czasem  musimy wyjechać to zostawiamy go u dziadków.

Na szczęście Syriusz nie boli się fajerwerków więc w tym roku można
było psa również "oddać" do dziadków i chyba dzięki temu, że były u nich dzieci to nie tęsknił bo był zajęty :)
Dlatego też wszystkie hoteliki odpadają.

Nie jesteśmy uziemieni, jeździmy z nim do Zakopanego (mamy całą Polskę do przejechania) czy do Trójmiasta (pół Polski), do Warszawy, zdarzało się też wyjeżdżać do Palangi, nad morze.


2. Można czasem usłyszeć/zobaczyć jak...


...tata czy mama "rozmawiają" sobie z Syriuszem. 
Ja z nim rozmawiam. Oglądam TV. Jem marchewki, 
Jedziemy do dziadków, pytają się gdzie Syriusz. 
Co u Syriusza ?
Jak tam Syriusz ?
Jest Syriusz ?

 Rodzice jak to rodzice, czasem narzekają, że wydaję za dużo pieniędzy, tracę czas, który mogę poświęcić na naukę ale w rzeczywistości zawsze się interesują, co na stronce, co ludzie piszą ludzie na stronie i blogu, zawsze zrobią zdjęcie (chociaż ostre wyjdzie jedno na dziesięć) i pomogą.

Pies stał się po prostu pełnoprawnym członkiem rodziny, i chyba nikt z bliższego otoczenia nie wyobraża sobie bez niego życia.

3. Nauczyliśmy się nie zostawiać nic na...


...na stołach. Tak.
Zaczęło się to od jednego zdarzenia, kiedy wiek Syriusza podawało się jeszcze w miesiącach a jako, że był on zawsze wybrednym psem, mój tato słysząc, pewnego wieczora chrupanie karmy, był dość zdziwiony i poszedł do kuchni zobaczyć na własne oczy ten cud. 
Zapala światło - ale psa nie ma. 
Chrupanie słychać nadal, przechodzi do jadalni, włącza światło a na stole stoi Syriusz i wcina orzeszki z miski... 

To nas nauczyło nie zostawiać niczego na stole i choć taka sytuacja miała miejsce tylko raz to przezorny zawsze ubezpieczony !

Pisząc na ten temat przypomniałam sobie o jeszcze jednym zamachu dokonanym przez mojego psa ale nie da się go zaliczyć do kategorii "nie zostawiać nic na stole".

O dziwo ta akcja została dokonana przy świadkach, w porze obiadowej, wstałam od stołu po picie i nie zdążyłam tylko zauważyć jak Syriusz zeskakuje z mojego krzesła z kawałkiem mięsa i wylatuje z kuchni.
Tak, obok siedzieli rodzice. 
A on to zrobił. 
Z prędkością światła.

4. Mamy doskonałą wymówkę...


"...ale nie my musimy wracać bo pies sam w domu siedzi."

5. Prawie każdy kto do nas przyjedzie...


...ma zafundowany pokaz sztuczek. I standardowo parę słów o naszej pracy.

6. Moje pieniądze...


...znikają z II prędkością kosmiczną.
Ja nie przeglądam Internetu w poszukiwaniu nowych ubrań czy kosmetyków.
Nie wchodzę na zalando.
Lubię pooglądać sobie najnowsze produkty w Toys4Dogs.
Mi podobają się zabawki Ke-hu, akcesoria szyte przez Kudłaty Art a najlepszy szampon i odżywka jakie znam to Botaniqua.

7. To się akurat nie zmieniło bo...


...wstajemy kiedy chcemy. Syriusz śpi tyle ile wlezie.

8. Poznałam wielu...


...cudownych ludzi i zyskałam nowe znajomości.
I rodzinę, odnowiliśmy kontakty z rodziną.


9. Nie pójdę na spacer niezauważona...


...bo wszyscy się patrzą na Syriusza (ja nie wiem, co on wygląda jak kosmita czy jakiś miodem posmarowany ?).

10. Mam cudowną...


...pasję !
Jestem osobą, której wszystko się szybko nudzi. Serio. Ile ja rzeczy już wypróbowałam. 
A to hobby a raczej zlepek: praca z psem, fotografia, film, blogowanie to składa się na jedną, wielką i najlepszą na świecie pasję, w którą jestem wkręcona jak w nic dotąd.



19 komentarzy:

  1. Mam dokładnie tak samo, niecałe 2 lata temu moje życie odmieniło się dzięki Cody'emu. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ani ja - ani moja rodzina, która zawsze pyta "Dlaczego nie więłaś Cody'ego?" "Gdzie Cody?". Jest to niesamowite jak pies, zwykły,a jednak niezwykły - potrafi zmienić nasz cały świat ♥ Chyba wszystkie psiary są odmienne: nie nakładają tony tapety, nie szukają sweet ciuszków i nie patrzą co nowego w modzie, tylko ciągle zabawki, smaczki i karma! Rodzice czasem mi mówią, że super że mam takie zainteresowania i wspierają mnie zawsze w tym. Ciągle pytają co się dzieje w moim psim świecie :D :)
    Pozdrawiam!
    Oliwia&Cody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ! Jak widzę moje koleżanki to: tapeta, bluza, buty i kurtki te same, fanki Reziego itd....

      Usuń
  2. U nas również rodzice gadają z psami jednak ich podejście do kynologi się nie zmieniło. Może mama wie coś więcej, ale tata..!? Pies musi być gruby, pies musi mieć szczeniaki, nie może być kastrowany... masakra ! Co prawda co rusz tłumaczę, ale przecież tata wie lepiej ! Pomysł na post zawalisty jednak u nas się nie sprawdza :/
    Pozdrawiamy
    (dziennik-labow.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas z wyjazdami z psem nawet nie ma mowy. Tylko bardzo bliskie (góra 7 km). Walczymy z chorobą lokomocyjną. Niestety :( ale nie poddajemy się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam o was czytać <3 to takie inspirujące

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post, teraz tak ogarnęłam jak faktycznie zmieniło się życie dzięki dwóm psim towarzyszą... Co do wakacji u nas to działa na rzeczy, że lubimy jeździć na ośrodki, jednak szkoda bo nie każdy przyjmuje wczasowiczów ze zwierzętami, więc musimy znaleźć gdzie nas przyjmą ( no i wiadomo, gdzie warunki są ok). A co do rodziców, też nieraz sobie pogadają, że czasem jednak przesadza, bo cała moja kasa idzie tylko na psy (może czasem coś dla siebie) no i czas mogłaby też trochę na naukę poświęcić. :P Chyba każdy pies zmienia życie (pp) o 180°. :D Pozdrawiamy, Nikola&Cezar&Mavia

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki cudowny post! Naprawdę można go czytać i uśmiechać się ile wlezie! ♥ Odkąd jest u mnie Snopy zmieniło się niemal wszystko!
    To taki szczur który codziennie rano mnie budzi, obserwuje mnie jak jem, wyciąga mnie z domu nawet jak mam zły humor by tylko rzucić mu piłkę. Pieniądze tylko na asortyment dla psa! Rodzice cieszą się że mam swoją pasję, hobby i popierają to - co jest dla mnie najważniejsze ♥ Tak jak Oliwia tam wyżej wspomniała różnimy się od innych dziewczyn - nie mamy tony tapety, nie ganiamy się za chłopakami, nie próbujemy być fajne tak jak połowa innych dziewczyn. Na chwilę obecną i myślę że nie tylko nie wyobrażam sobie życia bez tego wariata!♥♥ Pozdrawiamy Oliwia&Snopy

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako że masz teriera motywujesz mnie do nauki sztuczek mojego mixa jrt :D
    Zapraszam do nas. :)
    http://miniaturowyowczarek.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy pies, nie tylko ten pierwszy zmienia w życiu bardzo dużo. Sama miałabym teraz problem z przypomnieniem sobie jak to było gdy nie było u mnie psa.
    Bardzo przyjemny post :).

    Pozdrawiamy H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja także odczuwam zmiany, które wprowadził mój york.
    To takie niezwykłe, że jedna mała i niewinna kulka sierści może sprawić tyle dobrego :)

    Pozdrawiam ;)
    http://blog-and-dog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda pies bardzo dużo wnosi w życie, bardzo dużo pozytywnych rzeczy :D
    http://labowamania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas też wiele się zmieniło wraz z zawitaniem czworonogów do mojego domu. Gdy byłam mała w domu zawsze były jakieś psy, ale N&N są moimi pieszczochami, z którymi pracuję, jeżdżę, uczę i dobrze się bawię.
    Najgorsze jest to że tylko na blogach i fb mogę się do woli wygadać o psach. W realu niestety nie mam z kim, ponieważ dla nie psiolubnych pies to tylko pies, a dla mnie to sens całego życia...

    OdpowiedzUsuń
  12. Obecność psa baaardzo przeorganizowuje życie - głównie pod pozytywnym kątem, chociaż, to prawda, narzuca pewne ograniczenia na domowników. Mnie boli troszkę to, że zdecydowanie wolę większe psy, a jednocześnie uwielbiam latać samolotami, co trochę się nie komponuje, jeżeli nie chce się fundować psu zbyt częstych podróży w luku bagażowym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam to! Zwłaszcza nie zostawianie nic na stole... Jeśli coś zostaje na wierzchu, to... w zlewie, bo z blatu ściągnie. Od czasu jak pożarł pączki, nadzienie rozsmarowawszy po całym przedpokoju... Mama niemal zawału dostała, myślała, że się pies wykrwawai...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy temat posta! :D
    Zapraszamy do nas! http://dyziodrops.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas dokładnie to samo! Moja mama nigdy nie chciała psa, a gdy już Bombel u nas zamieszkał nie wyobraża sobie życia bez niego. ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. http://kamakochanypies.blogspot.com/ Jeśli chcecie wszyscy możecie zajrzeć :) Miłego czytania

    OdpowiedzUsuń
  17. Oo, czyli nie tylko u mnie jest "Ty zamiast sie uczyc to ciagle do tego psa latasz!" :D
    Pozdrawiamy, nibylabek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń