środa, 3 maja 2017

Ulubieńcy kwietnia

Pozazdrościłam trochę tym wszystkim blogerkom modowym i urodowym, postanawiając tym samym stworzyć własną wersję ulubieńców, którymi będą oczywiście psie akcesoria.
Są to przedmioty, które okazały się być naprawdę fajne oraz godne polecenia.
No i powiedzmy, że odkryłam je w kwietniu.


Naszego brązowego szczura z IKEA wiele osób już pewnie widziało, jest to jedna z syriuszowych zabawek numer jeden (ma się te terrierowe, pradawne instynkty, co nie ?), będąc ostatnio na wyjeździe trafiliśmy do tego popularnego, szwedzkiego sklepu i po prostu nie mogłam wyjść bez rodzeństwem dla brązowego.
No nie umiałam.
Tyle zabawy i radości za całe pięć złotych od ogonka.


ScanVet FreshAid - pomimo tego, że powstała już recenzja tego produktu postanowiłam go umieścić w tym poście. Nie został tam wspomniany sposób na użycie żelu, który dopiero niedawno odkryłam.
Wystarczy pare wacików, których (nasączonych specyfikiem) należy użyć do przeczyszczenia psich zębów. Działa wprost genialnie.
Myślę, że widać to najlepiej po zużytych wacikach, których zdjęć Wam tutaj oszczędzę.
Mówię to bardzo serio i bardzo szczerze - najlepszy produkt do higieny psiej (lub kociej) jamy ustnej z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia.


Czymś co odkryłam w kwietniu i zrobiło na mnie pewne wrażenie była mokra saszetka firmy Belcando, a właściwie saszetki, które dostaliśmy dodatkowo, do testowanej karmy.
Wcześniej Syriusz jadł mokrą karmę może ze dwa razy, nigdy jakoś nie czułam się przekonana żeby mu coś takiego podawać, zazwyczaj codziennie ma dostęp do jakiegoś mięsa, także nie było potrzeby kupowania czegoś mokrego.
Kiedy otworzyłam jedną z saszetek, szanowny pies prawie oszalał, od razu (wręcz) wchłonął to co dostał. Obawiałam się trochę rewolucji żołądkowych, pierwsza porcja była mała ale, o dziwo, Syriusz bardzo dobrze przyjął ten nowy rodzaj pokarmu.
Saszetki świetnie sprawdziły się na naszym wielkanocnym wyjeździe nad morze - można było szybko i bez zbędnych przygotowań dać psu jedzenie.
Skład mają całkiem OK, występują w pięciu (fantazyjnych) smakach jak, przykładowo, jagnięcina z kartofelkami i żurawiną czy wołowina z kluskami oraz cukinią; nie stają się oczywiście głównym, syriuszowym pokarmem ale jako dodatek, od czasu do czasu na pewno będę bo nie sięgać.


Zawsze podobały mi się te paracordowe obroże jednak ich minusem był brak regulacji.
Nagle, pewnego niezbyt pięknego dnia, otwieram kopertę a tam świecąca w ciemności, regulowana, paracordowa obroża by Doggie Bears.
Uwaga, powtarzam.
Świecąca. Regulowana. Paracordowa.
Hallelujah !
Oczywiście obroża, a w zasadzie błękitna linka, świeci na zasadzie fluorescencji - czyli po naświetleniu, przykładowo przystawieniu do lampy, świeci niczym Max Glow choć efekt może być też zauważalny nawet wejściu do jakiegoś pomieszczenia po pobycie na słońcu.
Udało mi się pięknie uchwycić ją w ciemności, zdjęcie bez filtrów i bez Photoshopa !



Co może dodawać więcej swagu i poszanowania na dzielnicy psiemu blogerowi niż czapka wpierdolka z logo jego bloga ? Ja nie wiem.
Oczywiście mówię tutaj o wewnętrznym poczuciu swagu i poszanowania bo dzielnica, na której mieszkam raczej nie czyta mojego bloga :D
Czapka z Cupsella, z rabatem, za całe 25 zł.
Skoro już jesteśmy przy customowych ciuchach to należałoby również dodać tutaj moją ukochaną koszulkę (z selino.pl jakby ktoś pytał).
Koszulka jest świetna, myślę, że dodaje o wiele więcej swagu, jedyny jej minus to, że rozmiar L przypomina sieciówkową S (nie wiem czy to nie podchodzi nawet pod XS) a chciałam coś luźniejszego no ale trudno.

Co będzie następne ? Buty ? Spodnie ? Majtki ?
Czy to już podpada pod samouwielbienie ?



Wiem, wiem - bluzę od MalinaCrafts mam już od lutego ale kurde no, to jest chyba najbardziej czadowa rzecz Syriusza ever, nie mogła się tu nie pojawić.
Jestem Potterhead, jestem psiarą.
Niedługo sprawie sobie (prawie) identyczną, bo serio mu zazdroszczę takiego ciucha.
Do tego świetny kontakt z  cierpliwą wykonawczynią (a zawsze jestem mega niezdecydowana w takich sprawach no bo: jaki fason, jaki kolor bla bla bla) no i czas wykonania/wysyłki wręcz błyskawiczny.
Czy po zamówieniu jakiejś rzeczy, i to spersonalizowanej, w handmade'owej firmie mieliście ją już po trzech dniach ? Otrzymaliśmy w gratisie jeszcze Pacmanową muszkę.


A tutaj mamy przykład chyba najlepiej wydanej dyszki (no bez grosza) w moim życiu.
Statywik "pająk" z Biedronki, przeznaczony do telefonu, jak widać dopasował się też do podstawowego zaczepu od kamerki sportowej.
No coś genialnego, bardzoooooo ułatwia nagrywanie, śmiem twierdzić, że jest bardziej pomocny niż ten pierdyliard uchwytów dodanych oryginalnie, w zestawie do Tracera.



Likera też bardzo lubię (znaczy Syriusz) ale został dodany do głównego zdjęcia tylko dlatego, że zostało puste miejsce, które jak widać idealnie zapełnił :P

9 komentarzy:

  1. ah, jak lubię takie posty :) :)
    Muszę się kiedyś sama za takie coś zabrać;)
    Pozdrawiamy:)
    lokithehusky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam pytanie z innej beczki: kto robił Wam Wasze Yorkowe logo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwotnie Alicja Wojciech a póżniej Magdalena Wilczewska :)

      Usuń
  3. A powiesz mi co te szczurki mają w środku? Czy jeżeli pies je jakoś rozgryzie mogą zaszkodzić?
    Nad FreshAid zastanawiam się już jakiś czas, bo mamy mały problem z kamienie, a nie do końca mam chęć i pieniądze kłaść spaniela na stół weta.
    Ta święcąca obroża z paracordu jest mega!

    Pozdrawiamy H&F
    Nasz blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca to nie wiem bo żaden nigdy u nas nie umarł, wydaję mi się, że coś w stylu takiej waty.
      FreshAid polecam :)

      Usuń
  4. Ta obroża jest genialna! Nie dość, że w cudnych kolorkach to jeszcze regulowana! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też kiedyś miałam tego szczura, ale przed Bobikiem dorwał go chomik :P A wiesz może czy są jeszcze te statywy do kamer? Chciałam kupić, ale trzeba na to coś wydać około 30zł, a tu mam za 10 ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bluza to po prostu hit! :D

    OdpowiedzUsuń