sobota, 25 marca 2017

Test: Karma Trainer Fitness 3 Duck&Rice


Czy tylko mi nazwa Trainer Fitness automatycznie kojarzy się z jakimś nowym programem ćwiczeń Chodakowskiej ? Ewentualnie Mel B ?

Trainer Fitness 3 Adult Mini Duck&Rice to karma produkowana przez włoski koncern Nova Foods. Istnieje pare rodzajów smakowych wyrobów z serii "Trainer", w naszym przypadku motywem "przewodnim" jest dzika kaczka.

Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknęłam się z tym produktem, nigdy wcześniej go nie widziałam ani o nim nie słyszałam. Karma jest monoproteinowa - całe białko zwierzęce pochodzi tylko z jednego źródła. 

Produkt jest (super)hipoalergiczny, nie zawiera glutenu, soi, laktozy i drożdży.
Co w takim razie zostało ?
Idea tej trójeczki w nazwie karmy polega na oparciu jej na trzech składnikach jakimi są: kaczka, ryż i olej, a raczej ryż, kaczka i olej. 
Skład tej karmy mógłby być lepszy ale chciałam przetestować coś tak hipoalergicznego.

Uwaga, zabawne story time !
To uczucie, kiedy podajesz psu super hiper hipoalergiczną karmę a on po dwóch dniach zaczyna się lekko drapać. Spokojnie, na szczęście, okazało się, że winnym tej sytuacji nie był Trainer Fitness a drobiowy pasztecik (długo by mówić skąd wziął się on w syriuszowym żołądku).


Na pierwszym miejscu ryż, który jest lepszym wypełniaczem niż kukurydza, jęczmień, owies czy proso, które zawierają gluten często powodujący alergie. 
Drugie miejscu to sproszkowane białko mięsa z kaczki.
Te 20% nie są zbyt zachęcające ale należy pamiętać, że gdyby w składzie podane było świeże mięso to z pewnością zawartość procentowa byłaby wyższa ponieważ świeże posiada w sobie wodę, która w procesie produkcji jest odparowywana.
Trochę więcej o takich zabiegach stosowanych przez producentów możecie poczytać tutaj.
Suszony ekstrakt z ananasa poprawia trawienie, a ekstrakt z suszonych jagód goji ma uzupełniać zapotrzebowanie na przeciwutleniacze.

Miałam małą zagwozdkę po co w karmie znajduje się lignoceluloza, która jest odpadem w przemyśle drzewnym, wykorzystywanym jako opał i ma postać drobnego proszku o brunatnej barwie, uważana (podobno) za jedno z biopaliw przyszłości ale wycieczka w głąb internetu pozwoliła mi ustalić, że lignoceluloza zawiera kwas kumarowy, który ma właściwości przeciwutleniające.

W głównej mierze przeciwutleniacze to naturalne substancje roślinne, które wspierają naturalne mechanizmy obronne komórek i są powszechnie uważane za środek prewencyjny w zapobieganiu licznym chorobom takim jak nowotwory, choroby serca itp.


Pierwszą rzeczą jaką można zarejestrować po otwarciu karmy jest (prawie) całkowity brak zapachu, czuć bardzo leciutki aromat. Wielkość i twardość granulek jest dla Syriusza idealna, należy pamiętać, że są dwie opcje rozmiarowe mini i midi/maxi.


Syriusz nie jest wielbicielem karm, chociaż ostatnio udało mi się wyeliminować to jego wybrzydzanie (więcej o tym tutaj) więc dość sprawnie szło mu zjadanie posiłków, nie wątpię, że wstrzeliła się ona w jego gust smakowy.
Nie zauważyłam negatywnego wpływu na psa po tym produkcie: żadnego drapania się, wypróżnianie w porządku, sierść lśniąca (jak zawsze mhwahwahwa).
Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że po przestawieniu się na Trainera nie zaczął powstawać żaden kamień nazębny choć zapach z pyszczka się nie polepszył :P


Ostatnio dystrybutorem tej karmy w Polsce stało się Aquaelzoo - do znalezienia na stronie internetowej sklepu oraz w sklepach stacjonarnych. 
Inne opcje smakowe widziałam też na zooplusie.

Za siedem i pół kilograma karmy przychodzi nam płacić około 135 złotych, co daje jakieś 18 zł za kilogram. 
Przy takim Syriuszu dzienna dawka (według tabeli) wynosi 60 g - teoretycznie daje to 115 dni.
Po tych dwóch miesiącach zostało nam jeszcze 3,5 kilograma żarełka.

Jeżeli można tak powiedzieć to będę miło wspominała tą karmę.
Jak wspominałam skład tego produktu mógłby być lepszy ale go nie skreśla.
Uważam, że cena, w stosunku do analizy analitycznej składników jest okej, myślę, że przy psie skłonnym do alergii, problemów z trawieniem itp. - karma warta wypróbowania.
A Wy co sądzicie ? Mieliście już styczność z tą karmą ? 



3 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o te karmie, choć rzeczywiście moja pierwsza myśl była jak "ooo, ciekawe czy Mel B też ją je na śniadanie :p )
    No cóż... my jesteśmy skazani na jedną karmę, ale ta ma bardzo fajne groszki. Lubię te blade i lekko spłaszczone. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej karmy, ale jeśli spożywający ją zaczyna tak hopsać jak Chodakowska, to sama jestem gotowa ją jeść :P
    Ryż, niealergizujący, fajnie. Ale białko zwierzęce można rozumieć wielorako i to mnie martwi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, pod postacią białka pochodzenia zwierzęcego może kryć się wiele odpadów takich jak pióra itp. ale tutaj mamy do czynienia z białkiem mięsa z kaczki więc to raczej co innego :)

      Usuń