środa, 6 lipca 2016

Psi niejadek je w końcu obiadek ?

Czy spotkaliście się kiedyś z taką sytuacją, z której, z pozoru, nie było wyjścia ?
Dla mnie takim czymś było syriuszowe wybrzydzanie.
Karma oczywiście ble a wszystko inne pochłaniał bez problemu.
Dziesiątki wypróbowanych firm, dodawanie jakichś "polepszaczy smaku" - no nic.
Jedyne co jadł na regularne posiłki to mięso z odrobiną karmy, na chrupki kusił się czasem, o "dziesiątej wieczorem". W sytuacji kryzysowej.



Wiele razy próbowałam to zmienić, bez widocznego skutku, potem tłumaczyłam sobie, że przecież próbowałam i widocznie ten typ tak ma. NIEPRAWDA.
Nie powinniśmy sobie niczego wmawiać - naprawdę jeżeli zaczniemy sumiennie pracować: dojdziemy do wszystkiego.

Jakieś pół roku temu zważyłam Syriusza i się przeraziłam - ważył on 3,9 kg gdzie prawidłową docelową wagą powinno być 3,5 kg; jak wiadomo przy takim małym psie te gramy mają znaczenie.
Postanowiłam wtedy, na poważnie, zrewolucjonizować psie żywienie.

Po pierwsze zaczęłam krzyczeć. 
Tak. Niestety po dobroci się nie dało.
Krzyczę na rodziców, na dziadków etc. - nie ma żadnego dokarmiania. Syriusz zawsze wyczuje, kto jest w towarzystwie tym najsłabszym ogniwem. Moja babcia zawsze mówi "Natalka, weź zobacz jak on patrzy, serce pęka".
Czasem sedno problemu może tkwić w otoczeniu...
Kategoryczne finito w kwestii ratowania psa czymś co się akurat je.

Po drugie ukradłam psu miskę.
Naszym dużym błędem było to, że miska stała (z karmą !) 24h na dobę, 7 dni w tygodniu i była do psiej dyspozycji kiedy tylko chciał więc miał ją od zawsze głęboko.
Teraz po zakończonym psim posiłku, miska jest od razu chowana, nie stoi choćby pusta.
Zabierałam miskę również kiedy była ona stawiana a przez psa wzgardzona - nie chciał to dostawał dopiero w następnej porze na papu.

Po trzecie wywaliłam psa.
Wywaliłam psa z kuchni, na czas posiłków.
Ogólnie nasz parter jest dość otwarty, w kuchni czy jadalni nie ma drzwi żeby odgrodzić się od psa więc zaczęłam go "zostawiać" (czyli na komendę) w holu, na schodach, podczas gdy my jedliśmy, przykładowo, obiad.
Na początku nie obyło się bez piszczenia czy prób w stylu "udam, że coś usłyszałem, zacznę drzeć rył i przybiegnę, może akurat będzie leciała reklama z ptaszeczkami więc będzie wyśmienity pretekst ".
Dzięki konsekwentnemu zachowaniu, obecnie, czasem po posiłku zapominam o tym, że pies jest gdziekolwiek zostawiony - po prostu sobie zasypia.


Po czwarte weszłam psu na ambicje.
To było akurat łatwe. Syriusz jest dość ambitny, dla niego każde zadanie jest wow ale za wow wykonane zadanie musi być wow nagroda - co nie ?
Pies zazwyczaj dostaje teraz żarełko przed nami, standardowo "siad, zostań", sypie karmę, stawiam, torturuję (czekam trochę) i wtedy komenda, tak jakoś wyszło, że "bierz".
Na początku kiedy Serek się niecierpliwił i wstawał przed zwolnieniem go, myk od nowa.
Teraz doszliśmy do takiego etapu, że każdy może sobie wołać ale dopóki ja nie powiem tego słowa klucza: nie wstanie albo nie przyleci.
Dodatkowo zaczęłam ważyć porcje.


Z psa, który kiedyś nawet nie patrzył na karmę mam psa, który wyłomota miskę suchych, samych chrupków. Oczywiście zdarza się dodatek w postaci mięska czy płatków owsianych.
Niestety od paru dni Syriusz rozpoczął 6 tygodniowy okres bez smaczków i przysmaczków - niestety chyba ma jakąś alergię, będziemy to diagnozować.


Co do wagi psa - oczywiście spadła, brakuje paru gramów do upragnionego 3,5 kg ale jestem przekonana, że to kwestia chwili - nawet dostaliśmy ostatnio pochwałę od pani weterynarz, że pies "niegruby" !! #winners 

16 komentarzy:

  1. O znam doskonale to uczucie. U mnie nieraz jest tak ,że pies biegnie do miski zadowolony a gdy zobaczy ,że tam jest karma rezygnuje i zawraca. Na szeczęście mam na niego sposoby które praktycznie niczym się nie różnią od twoich :D Pozdrawiamy Z&B

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nadal miska stoi 24 h... maskara. Nie potrafię sobie wyznaczyć godzin w których pies mógłby dostawać miskę, albo mi się nie chce, albo mnie w domu nie ma. Mam nadzieję, że jak dostanie nową karmę (ktoś poleca jakąś bez kurczaka ?!) to będzie ją wcinał, że aż nie zauważę kiedy skończył (oczywiście tutaj to żart).

    Pozdrawiamy
    Biały Krukk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Markus Muhle Black Angus! :D Przy mojej alergiczce sprawdza się idealnie.

      Usuń
  3. A czemu musi ważyć 3,5 kg? Wg wzorca rasy górna norma wagi to zdaje się 3,2 kg...
    Tak tylko pytam z ciekawości, czy ciężar jest mu potrzebny np. do balansu przy sztuczkach? Z tego co wiem, im york szczuplejszy (nie chudy!) tym lepiej dla jego stawów. Podobnie u ludzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waga wzorcowa niekoniecznie musi się zgrywać z rzeczywistością. Najwidoczniej Syriusz jest takiej wielkości, że zalecana waga dla niego to 3,5kg. I nie ma w tym żadnej filozofii ciężaru potrzebnego do sztuczek czy czegokolwiek innego.
      Nie wszystkie yorki są identyczne, a nie ma co psa przesadnie odchudzać, bo wzorzec coś mówi. Syrek ma odpowiedzialną właścicielkę, która wie, co robi i ta waga nie jest zbędnym wymysłem tylko realną oceną sytuacji. I tyle ;)

      Usuń
    2. Kiedy yorki nie były "trendi psami", a takimi łapiącymi gryzonie, standardowo ważyły około 8kg. Nie ma co przesadzać z miniaturyzacją bo jakiś papier w FCI nakazuje ;) Oczywiście mówię tylko o tej konkretnej sytuacji.

      Usuń
  4. Oby udało Wam się osiągnąć cel :) Niestety wiem z autopsji jak wygląda życie z takim żebrakiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież cel już osiągnięty :p

      Usuń
    2. Aaa, to "#winners" to oznacza? Nie ogarnęłam :P

      Usuń
  5. No to od jutra sprawdzamy, czy u nas takie coś zadziała :) Miska już schowana :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas było podobnie. Jedynie z czym się jeszcze zmagamy to z dokarmianiem psa. Fado ma o tyle wyrobioną swoją 'mimikę', że wrobi każdego w to, że jest głodzony. Cóż, krzyki, bunt nic nie dają rodzinie. Fado zbyt mocno uwielbia babcię :p
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Vasco to mały odkurzacz. Je wszystko, nie ważne co i ile. Przez jakiś czas miał problemy z wzdętym brzuszkiem, ale teraz już się opanował i grzecznie czeka na jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie od czasu do czasu, pojawia się ten problem. Alex jest kastratem, więc i tak żarcie, musi być ograniczone. Nie prze tłumacze jednak rodzicom, że mają go nie karmić, to prawie awykonalne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Warkocz jest boski! :D moje psy wiecznie dokarmia babcia i nie mam sumienia na nią krzyczeć, nasypuję mniej karmy albo robię dłuższe spacery i jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń