środa, 23 marca 2016

Udostępnisz mnie ?

Przynajmniej pięć razy dziennie dostaję wiadomości z prośbami o udostępnienie, polecenie czy wypromowanie stronek. Czemu zawsze odmawiam ? 

Dzisiaj post w konwencji wywodu.
Kolejna wiadomość z prośbą o rozpowszechnienie adresu do strony i standardowe pytanie: "jak zdobyłam tyle polubień" przelało dzisiaj u mnie pewien poziom wytrzymałości i z racji tego, że zawsze staram się grzecznie i cierpliwie odpowiadać, choć mam ochotę na przeciwne działanie, to efekt frustracji zamieszczam tutaj. 
I tak. Lubię pytania retoryczne. Mają zmuszać przemyśleń.

Czemu nie udostępniam ? Czy to jakiś rodzaj złośliwości z mojej strony ? 
Na pierwszym miejscu listy powodów jest fakt, że moja strona jest swego rodzaju dziennikiem, powiernikiem sukcesów i osiągnięć, które mamy z Syriuszem na koncie.
Spełniając wszystkie prośby z wiadomości, mówiąc wprost zrobiłabym na niej śmietnik. 
Sto linków do stron i post dziennie ?
Totalny bałagan i bajzel. To się niestety zdarza.
Czasem błądząc po Facebook'u trafiam na takie strony. Nie przykuwają one zbytnio uwagi swoją treścią, chociaż czasem chyba jej po prostu nie mają... 
Myślę też, że większość osób, które zainteresował temat mojej strony nie ucieszyłaby się z zaspamowania swojej tablicy pierdyliardem linków do...czegoś.

Owszem, owszem zdarza mi się sporadycznie coś zarekomendować ale robię to od siebie, z własnej, nieprzymuszonej woli. Jak coś lubię i popieram to oczywistością jest, że będę to polecała.
Ale tylko w takiej sytuacji. Należę do kategorii osób, które nienawidzą sytuacji, w których są do czegoś zmuszane i takich gdy ktoś im coś narzuca.

Po drugie czy chodzi w tym wszystkim, właśnie w tym chodzi o liczbę polubień ?
O pare tych pixelowych cyferek ? Czy ta liczba świadczy o dużym zainteresowaniu stroną ?
Przyznaję się, ponad trzy lata temu, na początku starego page'a wymieniałam się owym udostępnianiem z innymi ale pewnego razu pomyślałam sobie, że chyba to nie tędy droga.
Zależy nam na cyferkach czy na rzeczywistym zainteresowaniu ?
Zależy nam na cyferkach czy na dobrej zabawie ?
Zależy nam na cyferkach czy na dzieleniu się z innymi swoimi doświadczeniami ?

Wszystkie konkursy na te, pospolicie nazywane, lajki, te wszystkie "dni udostępnień", i te miliony linków do innych stron, które są podawane co trzydzieści sekund - uważam to za totalny bezsens.
Czy nie robi się teraz swego rodzaju moda ? Założę stronkę bo to modne ?
Czy nie robi się z tego rywalizacja, na to czyja stronka będzie "lepsza" ?

Mogę zostać zgnębiona za takie stwierdzenia, świat jest pełen niemiłych ludzi, którzy dobrze się maskują (to ja) ale gdzie jest sens istnienia tych stron, które wstawiają codziennie to samo, rozmazane zdjęcie przedstawiające leżącego psa a wnioskując po opisie może nasunąć się myśl, że autor owych postów chyba nie pochodzi z Polski.*
Właśnie takie obrazy widzę czasem, kiedy klikam w linki, które otrzymałam na pocztę.
Jeszcze częściej trafiam na "dziesięć polubień bo usuwam fanpage" lub posty w podobnym stylu. 
I wbrew pozorom, takie działania nie zawsze prowadzą te młodsze osoby...
Co ja bym propagowała polecając strony o takich treściach ?
Trzeba w życiu zachować jakieś zasady i wartości bo bez nic można się zgubić.
Czy nie lepiej jest dojść do czegoś swoją własną pracą, a nie na siłę ?

Na" Nie taki york straszny" nie udostępniam, nie proszę o nie a mimo to codziennie przybywają nowe osoby. Czasem dwie, czasem dziesięć ale liczba stale się powiększa.
A to ktoś udostępni filmik, ktoś polubi zdjęcie i tak to się wszystko kręci.

"Jak zrobiłam to, że mam taką popularność" - to kolejne pytanie, które jest mi często zadawane. Początkowo miałam pewien problem z odpowiedzią. To w pewnym czytelnicy tworzą moją stronę i bloga i to ich trzeba byłoby zapytać co im się podoba, czemu tutaj są....

Wcale nie wiem czy posiadam jakąkolwiek popularność, czy można to tak nazwać ale ja staram się zwyczajnie być sobą ! 
Robię to co bardzo lubię, sprawia mi to satysfakcję i przyjemność a pisanie o tym oraz dzielenie się z ludźmi moimi doświadczeniami to kolejna, dodatkowa porcja dzikiej radości. 

Każdy komentarz, każda opinia, ba każda wiadomość na poczcie o tym, że ktoś zmienił swój stosunek do tej rasy dzięki Syriuszowi, że podziwia to co robię - wtedy wyrastają mi skrzydła i czuję, że chyba jestem w dobrym miejscu.

Nie chcę Was prosić o komentarz na ten temat ale przydałby się :)


*to oczywiście bardzo ogólny, uproszczony schemat

20 komentarzy:

  1. Ja to jak widzę taką wiadomość z prośbą o udostępnienie (bo jeszcze post na tablicy to jeszcze jeszcze, ale w wiadomości według mnie to bezczelność, chamstwo, nie wiem jakiego poprawnego słowa na to użyć) po prostu na takie wiadomości wgl. nie odpowiadam :) Po co czas marnować na takie wiadomości ;) Ale prawda jest to wkurzające :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Odnoszę wrażenie, że dzięki twojemu blogowi jak i innych yorkowych, ludzie na prawdę inaczej patrzą na tą rasę. Ba nawet właściciele psów, osobiście pisałam do ciebie (w innej kwestii) i bardzo fajnie nam się rozmawiało (takie odniosłam przynajmniej wrażenie).

    OdpowiedzUsuń
  3. Post trafiony w sedno. Kiedyś też się bawiłam w udostępnianki i inne cacanki, jednak pewnego razu zadałam sobie pytanie - ,,Chcę mięć tą większą cyfrę czy jakiś sensownych ,,będących ze mną: fanów?" (bo większość widziała udostępnienie strony strzeliła lajkiem, ale na stronie nie była aktywna, więc pomyślałam sobie, co to mi da). :p A co do komentarza wyżej, fakt coraz więcej osób widzi w tej rasie nie tylko ,,Yorczka" małego przytulasa na kanapie, a aktywnego terriera, który też ,,robi coś". :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sobie od razu założyłam, że na moim fp udostępniała nie będę i mam zamiar się tego uczepić. Nie mam setek polubień, ale piszę, bo lubię i chcę gdzieś przelać swoje przemyślenia. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do tematu, faktycznie - strony, gdzie na okrągło dodawane są linki do innych stron za dużo nie wnoszą. Kiedyś obserwowałam kilka takich fp, ale w końcu się zdenerwowałam i zostawiłam tylko te wartościowe, ciekawie prowadzone.
    No i tak przy okazji napiszę, że między innymi dzięki wam zaczęłam inaczej patrzeć na rasę, ba!, ostatnio nawet przemknęło mi przez głowę "a co by było, gdyby mój następny pies był yorkiem...?"

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też na początku bawiłam się w udostępnienia, ale już długi czas tego nie robię. Po co nam puste kliknięcia ,,lubię to,, jeśli osoby nie są aktywne na stronce? Ja piszę, bo lubię - może i nie mam wielu czytelników ale piszę dla siebie a jednak zawsze ktoś lajknie czy skomentuje. :) Sama niechętnie zaglądam na strony, na których ktoś ciągle udostępnia inne. Zgadzam się z komentarzami wyżej - dzięki takim fanpagom jak Wasz, świadomość ludzi rośnie i zmniejsza się grono osób które uważają że yst to psy-laleczki, wiedzą, że z nimi też można wiele osiągnąć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nie lubię tekstów F4F, udst za udst osobiście nie mam z nimi problemów, bo nie mam takich propozycji, mój blog wcale nie jest super popularny i dużo mu do tego brakuje ale nigdy nie złożyłam nikomu takiej propozycji, a jeśli ktoś składa taką propozycje to według mnie nie szanuje tego co robi ktoś kogo o to prosi to raz, dwa nie pisze/robi tego z przyjemności tylko dla like'ów i wyświetleń a nie tędy droga, a jak ktoś wejdzie na mojego bloga i zostanie bez takich tekstów to cieszy 1000 razy bardziej niżeli miałabym na siłę zbierać czytelników. Najlepszym sposobem na takie osoby jest ich po prostu zignorowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Racja. :p Co do ''10 like bo usuwam stronę'' to moim zdaniem jest to po prostu żenujące i dziecinne, a jeśli chodzi o udostępnianie to również się z Tobą zgadzam.c:E Sama na fanpage'u rzadko kiedy udostępniam cokolwiek, jak już to strony, które naprawdę śledzę i mi się podobają. Dni udostępnień są ok, jeśli jest to po jakimś czasie usuwane, bo w innym wypadku na stronie trudno się dokopać do czegoś normalnego i zamienia się ona w spam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkowicie cię rozumiem, masa wiadomości czy udostępnię czy udostępnię. Zazwyczaj zła ja ignoruje te osoby, bo tylko straciłabym na tym swój czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sub za sub to kolejne głupstwa.A ja pisze nie pod kontem który jest równoznaczne z moim blogiem,bo potem hejty i prośby...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj rozumiem Twoje nerwy. Osobiście fanpage psiego nie prowadzę, za to posiadam inny i tam takie wypisywanie również mnie denerwuję.
    Zapraszam do siebie :)
    http://psiasfera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdziwienie - my takich zapytań nie dostajemy (pewnie jeszcze). Ale za to jestem dumna z każdego nowego 'lajka'bo ja tylko piszę, nie udostępniam treści z fp na mojej tablicy (chyba, że tak jak ostatnio jest coś bardzo ważnego i/lub długiego), nie linkuję fp na grupach, baardzo rzadko zaproszę znajomego, ale zapraszam jak nie chce to nie musi. I jestem mega zadowolona. Aktualnie zbliżamy się do 50 lajków, w moim mniemaniu szczerych - od ludzi, którzy chcą się o nas czegoś dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NiESTETY NIE ZNAM TWEGO BLOGA(CHYBA) I NIE ZOBACZe

      Usuń
  12. Rozumiem Cię ;)
    Mnie denerwują jeszcze komentarze typu:,,Udostępnisz nas? Każdy kiedyś zaczynał!"
    Każdy zaczynał i musiał sam sobie radzić by mieć te 1000 like'ów.
    U nas też co raz częściej na fp są takie wiadomości :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Do mnie czasem ludzie piszą o udostępnienie, ale zawsze odmawiam. Nawet w opisie strony mam to zawarte, ale im chyba nawet nie chce się tego przeczytać :P
    Zawsze byłam dumna z ilości moich czytelników bez względu czy było ich 20, czy (tak jak teraz na fp) ponad 800, bo miałam z tyłu głowy świadomość, że nigdy nigdzie się nie udostępniałam na innych stronach, nie pisałam "udo za udo" (ten tekst zawsze mnie rozbraja) i nie brałam udziału w dniach udostępnień.
    W znacznej większości wypadków piszący ludzie są naprawdę fajni, zadają jakieś sensowne pytania, ale...
    Kiedyś pewna osoba męczyła mnie o to, skąd ja mam tyle czytelników, jak to się dzieje i jak ona ma zrobić, by też ich tyle było. Napisałam jej wszystko co mogłam: o regularności, treści, ciekawości, promocji (nie chodzi tu o udostępnianie), odpowiedziałam na wszyściutkie pytania naprawdę dokładnie. Na tę rozmowę poświęciłam niecałą godzinę po czym... dostałam od niej odpowiedź, że tak naprawdę to ani trochę jej nie pomogłam. I zero podziękowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 latek zasiadł do kompa i nudzi mu się a że tekstu było dużo uznało że nie chce mu się czytać. :P

      Usuń
  14. W stu procentach się z Tobą zgadzam. Najgorsze jest to jak biorę udział w konkursie i czytam warunki. Milion ich jest a a co w nich chodzi? Ha oczywiście"polub i udostępnij" "polub i udostępnij". A na końcu ten tekst "każdy warunek surowo sprawdzany". Potem i tak czy siak trzeba dać screeny i dopiero wtedy przyjmują. Albo warunek "bądź aktywny na stronkach" przyznam sama iż jak chcę wygrać to kurde dam tego like ale i tak się czepiają że nie ma kom. Wracając do udostępnień to na dawnej stronce miałam takie sytuacje ale nie udostępniałam a pomimo to osoba która dała propozycję to zrobiła. Na tej stronce codziennie przybywa jedna osoba, ale co do czego to dwa może trzy like pod postem... Super podejście z twojej strony :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dni udostępnień to jakaś parodia, nie znoszę kiedy strona zasypuje mnie linkami do innych i z tego powodu często przestaję ją obserwować. Znacznie większa satysfakcja jest, kiedy samemu dojdzie się do sukcesu a nie wyżebrze go od innych ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Poniekąd właśnie z wyżej wymienionych powodów cieszę się że mam bloga a nie stronę na fejsie. Na całe szczęście żadnych problemów typu; napisz o mnie w poście, podaj linka do mojego bloga, komentarz za komentarz, obs za obs, nie mam. Z drugiej strony jest to jednak poniekąd zrozumiałe, każdy przecież gdy zaczynał to chciał się poniekąd wybić. Więc gdzieś tam prosił o udostępnienia i wgl. Taka kolej rzeczy by się chciało rzec :)
    Pozdrawiamy, Biscuit Life | Zapraszamy na konkurs!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja na szczęście rzadko dostaję takie prośby i pytania. Ale to z pewnością przez znacznie mniejszą liczbę polubień Jack Terrora :-) Fanów jest raptem pięciuset, to nic w porównaniu z Twoimi prawie czterema tysiącami :) Ale takie prośby są irytujące i wcale, a wcale nie dziwię Ci się, że Cię to wkurza!
    Ja np. bardzo często linkuję Twojego bloga i kanał na yt znajomym, którzy twierdzą, że yorki są głupie i nadają się tylko do ozdabiania domu, czy torebki swą uroczą facjatą. I wtedy szok i zdziwienie "To york może robić TAKIE rzeczy?!"
    A jeszcze co do tematu posta, to polecam za każdym następnym pytaniem o udostępniania itd. wysyłać linka do tego posta, o ile będzie im się chciało czytać :P
    Pozdrowienia!
    K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Też nie lubię udostępnień i nie chciałabym żebyś właśnie 100 storn udostępniała na jeden dzień, bo jestem na twojej stronie właśnie po to, żeby czytać Twoje posty, a nie przewijać i przewijać chociaż i tak nic nie znajdę. Sama dopiero zaczynam ze stroną i blogiem, ale o udostępnienia nie proszę, bo mi głupio, bo nie chcę komuś spamować. Cieszę się, że taki post u Ciebie powstał i mam nadzieję, że da to komuś do myślenia :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń