wtorek, 9 czerwca 2015

Mikropies - maksiproblem ?

Często spotykam się z opiniami, że mały pies to praktycznie żaden problem, mniej je, nie brudzi, nie niszczy, nie potrzebuje tyle ruchu lub po prostu zajmuje mniej miejsca.
Jak to zwykle bywa te spekulacje mają w sobie nanoziarno prawdy - reszta to fikcja.
Czy biorąc psa rozmiaru mikro idziemy na łatwiznę, odcinając się od wszelkich problemów ?
Nie sądzę.
Oczywiście cały post piszę na podstawie własnego życia i osobistych doświadczeń.





SHOPINGowanie

Najczęstszym "plusem" posiadania takiego mikrusa jest znacznie niższa cena psich zabawek, smakołyków i ogólnie akcesoriów niż na te maksipsy.
Zawsze tym tłumaczyłam psi zakupoholizm: "Mały pies - tańsze rzeczy = mnóstwo rzeczy".
I w tym sęk.
Czy większość posiadaczy tych > 9kg nie myśli w ten sam sposób i nie kupuje zatem większej ilości rzeczy bo i tak wyjdzie "mało" ? 
Jakby się zastanowić to tak jest. 
W gruncie rzeczy wydajemy jeszcze więcej niż właściciele większych psów bo: "O jeszcze to wezmę, rozmiar S 20zł tańszy od M, i o jeszcze to i to [...]".
Tylko powiedzcie mi, że tak nie jest.
Że tak nie robicie.
Nie kłamcie mi tu.
No chyba, że ktoś potrafi się hamować i będąc w sklepie zoologicznym lub na stronie internetowej zachować zdolność racjonalnego myślenia - wtedy gratuluję samokontroli.


Jak myślicie co teraz robię ?
Że nawet chłodzące XXS-owe Hurty takie drogie !

Co do wydawania pieniędzy - pielęgnacja też ważna rzecz.
Za strzyżenie Syriusza płacimy więcej niż ostrzyżenie mnie i taty razem wziętych (mama tutaj jednak przebija Syriusza xd) a z powodu posiadania przez yorka włosów, które dość szybko rosną, 
grooming musimy odwiedzać często.



 m²

Jak to jest z tym miejscem ? 
No tak, w teorii i na logikę ten mały będzie zajmował mniejszą powierzchnię. 
Pamiętajmy tylko, że mikrusy mają zazwyczaj tera ego. Ono zajmuje dość dużo miejsca. I skutki tego są widoczne w praktyce.
 Od reguły zawsze są wyjątki, ale w tej kwestii, u nas, jest tak jak jest. 
Łóżko w sypialni ?
Kanapa ?
Miejsce pod stołem ?
Kuchnia ?
Szafa ?
Przecież to wszystko miejsca zajmowane przez psa, i kiedy on tam jest nie wściubisz nawet igły.
Jego teren to jego teren, jak masz husky to włożysz nawet 3 do szafy ale niestety york wejdzie tylko jeden. Kiedy Syriusz chce to potrafi zamanifestować, pokazać swoją wielkość i rozwalić się na idealnym środeczku kanapy - usiąść możesz ale już się nie położysz.

Aktywność (nie chemiczna)

Trochę mnie boli stwierdzenie, że "york to do torebeczki, ew. na kanapę", owszem znam takie mikropsy, które są "do" ale osobiście uważam, że to wina spaczenia przez właścicieli.
Oczywiście, oczywiście duży pies potrzebuje znacznie więcej ruchu od tego mniejszego ale co małe to ma małe akumulatory, które po chwili ładują się na nowo - gotowe do pracy na pełnym poziomie. 
Właściciele małych psów znacie to ? ;)
Syriusz kanapowcem nie był i nie będzie.
Nie jest też jakiś mega, mega szybki ani mega, mega skoczny bądź co bądź aktywny.
Trzeba pamiętać, że aktywności są różne, oprócz fizycznej istnieje psychiczna, u nas bardziej widoczna niż ta pierwsza.
Głównie nauka nowych sztuczek jest formą jej rozładowania i jak widać na załączonym obrazku, przynajmniej w syriuszowym przypadku ta energia psychiczna ładuje się bardzo szybko i dzięki Bogu, bo nie traci on zapału do nauki !


Żarcie (omniomniom)

Dobra, tutaj akurat nie mam argumentu, bo niewdzięczne wybredne niejadki trafiają się chyba w każdym rozmiarze, co ?
No ale nasz przykład opisać mogę: 5 karm i wszystkie po dwóch dniach bleee, ze smaczkami też jest takie lotto, nie wiadomo czy posmakują ale tutaj jakby ważną wytyczną jest twardość więc o ile smakołyki są pochłaniane tak z karmą problemy.
Od trzech miesięcy jesteśmy na Acanie, z powodzeniem bo nadal smakuje. Na obiadek pomieszana z mięsem "bo piesek rozpieszczony" ale zazwyczaj każde ziarenko znika a jak leży w misce samo to często Syriusz przychodzi i sobie chrupie !



Stosunki międzypsie

Gdzieś, kiedyś czytałam, że małe psy często są zaczepne, próbują dominować i pokazywać swoją wielkość bo nie zdają sobie sprawy z tego, że są takie mikro.
Wiele małych psów kończy w niemiły sposób z powodu tego stylu bycia ponieważ gdy wykrzeszą iskrę, która doprowadzi do starcia, nie mają raczej żadnych szans z większym przeciwnikiem.
Syriusz to wojowniczy ninja york.
A raczej nim był, ponieważ wystarczyło trochę pracy aby ujarzmić tego dzikiego i nieposkromionego zwierza.
Więcej o tym możecie przeczytać tutaj.

I to koniec tego krótkiego ala humorystycznego posta o głębszej intencji.
Mam nadzieję, że właściciele mał- i mikro- psów się zgodzą, że taki pies to nie jest pójście na łatwiznę a wydatki mnożą się i troją :P

Pozdrawiam
n&s

12 komentarzy:

  1. Ja mam dużego psa, a kupiłam mu KONGa Small Goodie Bone, bo innego Książę nie udźwignie w 'le paszczy' xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, zgadzam się z tobą ! :D

    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Same mądre rzeczy tu napisane i podpisuje się "ręcami" i nogami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre, dobre - sama mam mikropsa i zgadzam się co do tetra ego :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Niekoniecznie duży będzie potrzebował więcej ruchu od małego weźmy takiego jack russell'a i doga niemieckiego. Jack będzie potrzebował więcej ruchu od doga. Ale z pozostałymi argumentami się w 100% zgodzę, chociaż o argumeńcie m2 mogę powiedzieć coś innego, bo na początku tak było że Funy potrafił zawarczeć, kłapnąć paszczą albo nawet sporadycznie chapnąc ()mały ale jak zacićnie szczęke to CZUĆ), aktualnie Funy dobrze wie że jak ja chcę się gdzieś położyć albo siąść to ma się do mnie dostosować, a nie ja do jego. Oznacza to że nadal może leżeć tam gdzie leżał (kanapa, dywan itp.), tyle że ma mi zrobić miejsce bez awantur (wystarczyło mu pokazać, że nie cofnę się nawet jak będzie chciał mnie ugryźć, od razu zrozumiał...). Ja za to mam kompleks wielkości w psich rzeczach, rozmiarowo dla małych piesków są takie małe; np. podświadomie wybieram i kupuje takie szelki, które później okazują się na psie masywne... ach chciało by się dużego psa... chciało...

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnym niepokojem doszłam do wniosku, że mając większego psa i tak kupowałabym mu takie same ilości gadżetów, jak moim małym burkom hmm... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej ta choroba nie jest śmiertelna :')

      Usuń
  7. Super post,oby takich więcej i więcej! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. A tak w ogóle to ja wcale dużo nie wydaję na mojego Czarka a jest ,,mikro'' psem. Najgorzej było jak musiałam przygotować dom na jego przybycie. Na kilkanaście dni przed pojechaniem po swojego malucha udałam się do sklepu i zaczęłam wybierać wszystkie potrzebne rzeczy: karmę, zabawki, posłanie itp.

    OdpowiedzUsuń